Przejdź do treści głównej

Moja lista

0
Brak zapisanych rekordów.
Kliknij + przy rekordzie żeby go dodać.

Księga Henrykowska

ks. Stanisław Wróblewski

Księga Henrykowska
Księga Henrykowska

Podstawowym źródłem dotyczącym kształtowania się włości opactwa cysterskiego jest słynna Księga Henrykowska (oryg. Liber fundationis claustri sanctae Mariae Virginis in Heinrichow – Księga fundacyjna klasztoru świętej Maryi Dziewicy w Henrykowie), przechowywana obecnie w Archiwum Archidiecezjalnym we Wrocławiu i wpisana w 2015 roku na listę Pamięć Świata UNESCO. Jest to niewielka książka pergaminowa formatu 16,6 × 25,6 cm, licząca 100 stron, oprawiona w tekturę i skórę, zapisana dość czytelnym pismem, podzielona na dwie „księgi" z dołączonym katalogiem biskupów wrocławskich. Zdobiona jest ona kilkoma inicjałami, a na marginesach umieszczono w latach późniejszych uwagi i objaśnienia.

Księga Początku Henrykowa

Księga Henrykowska została pomyślana jako spis dóbr należących do opactwa oraz historii ich nabycia przez zakonników, spisana na podstawie zachowanych dokumentów i innych źródeł archiwum klasztornego przez dwie osoby: opata Piotra bliżej nie znanego zakonnika. Księga spisywana była w drugiej połowie XIII wieku do 1310 roku, co ze względu na stosunkowo bliski czas od założenia klasztoru dodaje jej wielkiego waloru historycznego związanego z początkami obiektu i prowadzoną w nim działalnością.

Dzieło to powstało jako nie tyle sama kronika konwentu, ale przede wszystkim jako dowód poświadczający prawo własności wobec wielu gruntów i majątków stopniowo przejmowanych przez Cystersów drogą darowizny, zamiany, lub kupna. Główny autor, opat Piotr, który przybył do Henrykowa z grupą pierwszych mnichów w 1227 roku z Lubiąża wykorzystał zarówno dostępne dokumenty z archiwum klasztornego jak również zebrał zeznania żyjących świadków potwierdzających uposażenie konwentu, wobec braku szeregu dokumentów i akt zniszczonych w czasie najazdu mongolskiego w 1241 roku. To właśnie zniszczenia wojenne, śmierć wielu mnichów oraz rycerzy i właścicieli okolicznych majątków, sprawiły konieczność udokumentowania praw własności i dochodów klasztornych, ze względu na pojawiające się zarzuty i procesy sądowe wytaczane mnichom henrykowskim przez spadkobierców, czy dziedziców oskarżających cystersów o nielegalne przywłaszczenie gruntów.

Księga henrykowska zawiera podstawowe informacje dotyczące założenia i początków opactwa. W niej to odkrywamy także wiadomości, ukazujące historię i opis kształtowania się samej osady, która stała się zrębem kościelnej fundacji. Można także, odnaleźć odpowiedź na pytanie o genezę samej nazwy, która do dziś budzi wiele, czasem bardzo zabawnych skojarzeń i legend niemających wiele wspólnego z faktami.

Kształtowanie się Henrykowa

Bogactwo naturalne okolic rzeki Oławy, zróżnicowanie terenu i stosunkowo łatwy dostęp do pożywienia (uprawy rolne, ryby, zwierzęta leśne) stały się zapewne podstawowymi czynnikami osadnictwa na obszarze między Strzelinem, a Ziębicami. Już w XII wieku i początkach XIII wieku na terenach tych ulokowano liczne, choć zapewne niewielkie majątki i gospodarstwa. Uznaje się, że często były one nadawane przez księcia Bolesława Wysokiego i jego syna księcia Henryka Brodatego rycerzom i urzędnikom dworskim za zasługi wobec władcy oraz w celu realizacji polityki gospodarczej wykorzystując dotychczasowe nieużytki rolne, leśne i surowcowe.

Autor Księgi henrykowskiej zapisał w swoim dziele, iż pierwotny majątek cysterski powstał w rozłożonym w czasie procesie komasacji wspomnianych powyżej niewielkich gospodarstw i majątków. Pierwszym z nich był majątek zwany Januszowe (oryg. Ianusowe). Księga fundacyjna zawiera informacje, iż w dawniejszych czasach (z pewnością przez 1222 rokiem) w pobliżu źródła potoku przepływającego przez wieś znajdowała się siedziba „rycerzyków" braci Janusza i Dobrogosta. Majątek ten był opuszczony, gdyż młodszy Dobrogost zajmujący się rozbójnictwem został wygnany z kraju, a Janusz zmarł nie pozostawiając potomka. Źreb ten,- a zatem część wsi podlegająca prawu własności na mocy dziedziczenia, lub transakcji handlowych - na prośbę kanonika Mikołaja prowadzącego książęcą kancelarię przekazany został przez Henryka Brodatego swojemu notariuszowi.

Mikołaj zainteresował się również innymi gospodarstwami w okolicy swojej posiadłości. Kolejne nabyte od księcia drogą darowizny dobra znajdowały się w miejscu późniejszego założenia klasztornego zwanego Żukowice. Była to wieś, w której zamieszkiwali dwaj bogaci bracia Żuk i Krzepisz. W skutek bójki nawzajem się zabili a pozostali mieszkańcy opuścili te rejony. Kanonik wrocławskiej kapituły katedralnej Mikołaj przejął opustoszałe gospodarstwo o dość znacznym areale przyłączając do Januszowa i powiększając w ten sposób swój dotychczasowy majątek.

Mikołaj dokonał korekty swoich dóbr zamieniając cześć gruntów na źreb swojego sąsiada rycerza Henryka. Jego siedziba znajdowała się przy źródle z którego bił potok przepływający przez teren na którym założono późniejszy klasztor. Poszerzając granice majątku przyszły fundator opactwa - jak twierdził kronikarz cysterski - przejął część wsi Kołaczów wraz z siedzibą zubożałych dziedziców książęcego sługi Kołacza w zamian za bliżej nieokreślone „podarki".

Dlaczego Henryków

Z doczasowych ustaleń wynika, że urzędnik książęcy Mikołaj prowadził proces scalania rozproszonych, często podupadłych majątków. Jednakże może dziwić fakt, że Henryków nie był pierwotną nazwą miejscową. Wydaje się zatem, że obszar ten powinien nosić nazwę Januszowe tak jak pierwsza osada Mikołaja. Skąd zatem pojawiła się historyczna nazwa miejscowa i samego klasztoru?

Odpowiedzi na to udziela Księga henrykowska. Według jej autora nazwa Henryków wywodzi się od imienia właściciela, a być może i założyciela przejętych gruntów - wspomnianego powyżej Henryka. Omawiany zbieg okoliczności jak twierdzi autor narracji wykorzystał Mikołaj dla uczczenia swojego dobrodzieja i pana: „[…] z uszanowania dla księcia pana starego nazwał ten obszar Henrykowem" (cyt. za: Księga Henrykowska, tłum. R. Grodecki, Wrocław 1991).

Mikołaj jako urzędnik dworski znał ówczesne prawo i zdawał sobie sprawę, że dobra podarowane przez księcia Henryka po jego śmierci wrócą do własności książęcych, a nosząc w sobie zamiar dokonania na ich podstawie pobożnej fundacji musiał pozyskać zgodę władcy. Ukształtowanie sporego majątku i jego zagospodarowanie, oraz nadanie nazwy na cześć księcia mogło w oczywisty sposób pozytywnie ustosunkować Henryka Brodatego do wyrażenia zgody, choć jak zapisano w księdze założenia klasztoru nie było to takie proste, gdyż monarcha planował by w Henrykowie wystawić książęcą siedzibę dla siebie i potomnych w celu umocnienia władzy i prawa, co jednak nie doszło do skutku dzięki mądrości i sprytowi Mikołaja i dostojników kościelnych na, omówionej niżej, słynnej uczcie w Starym Henrykowie w 1222 roku.

Fundacyjne plany kanonika Mikołaja i tajemnicza narada

W piątek 28 maja 1227 roku, na dwa dni przed wypadająca owego roku uroczystością Zesłania Ducha Świętego przybyła z Lubiąża pierwsza grupa mnichów cysterskich zapoczątkowując wielowiekową historię uświęcania się przez modlitwę i pracę fizyczną na różnych polach ówczesnej gospodarki.

Zgodnie z wiadomościami zawartymi w Księdze fundacyjnej klasztoru inicjatorem wzniesienia w tej części Śląska Cystersji był kanonik Kapituły Katedralnej we Wrocławiu Mikołaj pełniący odpowiedzialne funkcje w administracji i kancelarii władcy Śląska księcia Henryka Brodatego (1165/1170-1238) męża późniejszej świętej Jadwigi (1178/1180-1243), hrabianki i księżnej bawarskiej. Mikołaj wywodził się z średniego pod względem zamożności rodu rycerskiego z prowincji krakowskiej. Jego zdolności dyplomatyczne i urzędnicze zrobiły wielkie wrażenie na ówczesnym wysokiej rangi urzędniku kancelarii książęcej Wawrzyńcu (od ok. 1208/1209 biskup lubuski), który polecił go Henrykowi Brodatemu celem zatrudnienia na dworze książęcym. Po objęciu przez Wawrzyńca diecezji lubuskiej Mikołaj zajął jego miejsce zarówno jako pracownik kancelarii i kapelan władcy, oraz stallę jako kanonik katedralny.

Lojalność i profesjonalizm jakimi charakteryzował się Mikołaj w pełnieniu swojej służby wobec księcia, przez całe lata pracy zaowocowały wielkimi nadaniami i sowitymi gratyfikacjami ze strony władcy Śląska w postaci nie tylko pieniężnej, ale także poprzez obdarowanie majątkami ziemskimi, które zgodnie z ówczesnymi rozwiązaniami prawnymi po śmierci kanonika miały powrócić do książęcego skarbu. Księga Henrykowska wspomina, również, że to książę Henryk Brodaty namawiał Mikołaja by inwestował zdobyte swoją pracą fundusze pieniężne nabywając dobra i majątki na Śląsku, szczególnie skupiając je w okolicach Henrykowa.

Źródło szeroko opisuje charakterystykę osoby kapelana księcia wrocławskiego, oraz wskazuje na jego życie duchowe, które miało uzewnętrznić się poprzez pobożny akt fundacyjny: „Gdy zaś mąż ten tymi i wielu innymi cnotami tak zacnie błyszczał i jaśniał, zrodziła się w cichości jego serca religijna i święta oraz-jak wierzymy- bardzo Bogu miła intencja. Rozmyślał bowiem, w jaki by sposób mógł dać początek jakiemuś domowi zakonnemu i dokonać tego ze swoich własnych funduszów wedle swojej możności ku czci Boga i św. Jana" (cyt. za: Księga Henrykowska).

Celem podjęcia decyzji w tajemnicy poprosił o radę swoich przyjaciół: prałata-prepozyta wrocławskiej Kapituły Katedralnej Piotra (godność prepozyta, a zatem proboszcza katedry otrzymał w 1226, wcześniej wspomniany jako kanonik od 1212 roku), oraz Idziego, mnicha cysterskiego w Lubiążu, a wcześniej do 1223 roku archidiakona wrocławskiego. Znamienne jest to, iż każdy z nich doradzając podjęcie przez Mikołaja inicjatywy fundacyjnej chciał zadbać jednocześnie o interesy korporacji kościelnej jaką reprezentował. I tak prepozyt Piotr zachęcał, by nasz fundator z dóbr henrykowskich ustanowił prebendy dla duchownych katedry ku czci św. Jana jej patrona, przy czym Mikołaj miał być zarządcą tak skonstruowanej donacji.

Z kolei Idzi skrytykował ten pomysł, uznając, że częste niepokoje i konflikty nie pozwolą na stałe utrzymanie bez uszczerpku omawianych dóbr a niebezpieczeństwo ich spustoszenia jest na tyle poważne, że lepiej jest oddać je pod opiekę reprezentowanego przez siebie Zakonu Cystersów, charakteryzując ich przywiązanie do zamieszkanych i przejętych miejsc: „[…] lecz jeżeli pan Mikołaj zechce spełnić ślub swej duszy, to niech na tym miejscu zaszczepi latorośl zakonu cystersów, bo gdzie ten zakon raz zapuści korzenie, to nie da się łatwo stąd usunąć naporowi przeciwieństw" (cyt. za: Księga Henrykowska).

Henrykowska Uczta

Narada z przyjaciółmi utwierdziła kanonika Mikołaja w podjęciu na terenie nabytych dóbr w Henrykowie fundacji klasztoru Cystersów. Zdając sobie jednak sprawę z potrzeby uzyskania na nią zgody dworu książęcego postanowił w sprzyjających okolicznościach na miejscu zamierzonych planów uprosić o łaskę Henryka Brodatego. Zorganizował w 1222 roku wielką ucztę dla najważniejszych osób władzy świeckiej i duchownej. Do dworu w Starym Henrykowie przybył orszak książęcy: Henryk Brodaty z żoną Jadwigą, oraz ich syn młody Henryk zwany Pobożnym (zmarłym w 1241 roku w bitwie z Mongołami pod Legnicą, obecnie Sługa Boży). Ze strony władz kościelnych obecni byli: biskup wrocławski Wawrzyniec (pontyfikat w latach 1207-1232), Paweł biskup poznański (pontyfikat w latach 1211-1242), oraz wspomniany powyżej biskup lubuski Wawrzyniec (pontyfikat w latach 1208/9-1232). Historycy podają, że w wydarzeniu tym uczestniczyli także wspomniani przyjaciele: Piotr i Idzi, oraz opaci cystersi z Lubiąża i Jędrzejowa.

Zastanawiać może obecność biskupa z odległego Poznania. Jednakże Księga Henrykowska wspomina o tym, iż był on związany mocnymi więzami przyjaźni z dworem śląskim, a dodatkowo ochrzcił Henryka Pobożnego: „[…] podnosząc go ze świętego zdroju".

Kanonik Mikołaj zdradził cel swego zaproszenia i usilnie prosił biskupów przed rozpoczęciem spotkania o wsparcie jego projektu fundacyjnego przed książęcym majestatem.

Z upływem czasu i przy końcu biesiady, gdy znamienici goście byli już uradowani i zadowoleni ze wspólnego świętowania przy stole, biskupi wyjawili Henrykowi Brodatemu prośbę Mikołaja o zgodę na fundację klasztoru Białych Mnichów w Henrykowie uposażając ich posiadanymi dobrami. Według autora relacji, książę oddalił się na godzinę w zamyśleniu i modlitwie rozważając przedstawioną prośbę. Wydaje się, że ta narracja została wprowadzono celowo, przez opata Piotra by zbudować dodatkowe napięcie, oraz podkreślić powagę sytuacji z podnieś znaczenie przyszłej fundacji nadając jej w ten sposób dodatkowy prestiż związany z podejmowaną tak długi czas i w specyficznych okolicznościach decyzją.

Książę Henryk Brodaty zakomunikował swoją decyzję zgadzając się na projekt swojego kapelana. Wyjawił, że miał inne plany dotyczące majątku henrykowskiego chcąc w nim w przyszłości wznieść siedzibę książęcą, ale uznał jednocześnie, że nie należy sprzeciwiać się pobożnym prośbom i planom. Wyrażając aprobatę zaznaczył jednocześnie, że oficjalnym fundatorem będzie nie jego kapelan i notariusz Mikołaj, ale on sam i jego syn Henryk Pobożny, oraz ich następcy. Uznał bowiem, że jego sługa przybywając na dwór książęcy nie posiadał swojego własnego majątku, a wszelkie dobra otrzymał z łaski i dobroci władcy śląskiej dzielnicy. Znamienne było przeznaczenie i cel nowego założenia klasztornego. Zgodnie z ówczesną zasadą możnowładny fundowali klasztory czy kapituły, aby w ten sposób ułatwić sobie drogę do zbawienia, ponieważ w tego typu sytuacjach zakonnicy podczas swoich codziennych modlitw wypraszali u Boga łaskę szczęścia wiecznego dla swojego dobrodzieja i jego rodziny.

Henryk Brodaty chciał w ten sposób „zabezpieczyć" swoje życie po śmierci, poprzez prowadzone dzieła fundacyjne: „Przeto jeśli Bogu i wam wszystkim się spodoba, niechaj syn mój Henryk obejmie pieczę nad tym klasztorem w Henrykowie, bo jak w przyszłości wyznaczone będą ojcu mojemu wspominki zakonników lubiąskich, mnie zakonnic trzebnickich, tak życzę sobie, by ten klasztor w Henrykowie był fundacją i poświęcał wspominki synowi mojemu Henrykowi i jego następcom" (cyt. za: Księga Henrykowska). Z dalszej relacji opata Piotra wynika, że Mikołaj uklęknął przed książętami rezygnując ze swoich majątków na rzecz dworu książęcego a następnie otrzymał upoważnienie do założenia klasztoru.

Proces założenia klasztoru

Od czasu wielkiej biesiady w Henrykowie kanonik Mikołaj jak również książęta rozpoczęli intensywne zabiegi mające na celu utworzenie nowego konwentu cysterskiego. W tym celu zgodnie z obowiązującymi zakon prawami należało wybrać konkretny teren na którym mógł powstać klasztor. Chodziło przede wszystkim o miejsca w dolinach z dostępem do bieżącej wody, oraz w oddaleniu od innych osad i miejscowości. Następnie wysłano odpowiednie wnioski i dokumenty do Kapituły Generalnej Zakonu, która w 1225 roku wydała zgodę na utworzenie w Henrykowie Cystersji.

28 maja 1227 roku do Henrykowa przybył z Lubiąża pierwszy konwent 9 mnichów na czele z opatem Henrykiem i prawdopodobnie kilkoma konwersami (braćmi świeckimi pozostającymi na służbie u Cystersów), gdyż prawodawstwo zakonne regulowało liczbę członków konwentu. Nowe założenie architektoniczne rozpoczęto od wznoszenia kościoła klasztornego. Najstarsze zachowane elementy kamieniarskie, ale też układ przestrzenny prezbiterium wskazuje nie tylko na romańskie, ale również burgundzkie i saskie pochodzenie. Do budowy wykorzystano lokalne materiały takie jak łupek wapienny czy dość powszechny na tych terenach piaskowiec. Na miejscu założono także cegielnię, gdyż wiadome jest, iż przy budowie wykorzystano ją produkowaną na miejscu. Prace posuwały się w szybkim tempie, choć główny pomysłodawca nie doczekał zakończenia budowy, zmarł bowiem 30 listopada 1227 roku.

Kolejna istotna data związana z fundacją cysterską w Henrykowie to 6 czerwca 1228 roku. Tego dnia biskup wrocławski Wawrzyniec, oraz poznański Piotr dokonali konsekracji kościoła klasztornego poświęcając dwa ołtarze ku czci Najświętszej Maryi Panny - głównej patronce zakonu Cystersów, i ku czci św. Jana Chrzciciela - patrona diecezji wrocławskiej. Tego dnia książęta potwierdzili nowemu klasztorowi wszystkie zapisane przez Mikołaja majątki i dobra ziemskie, a Henryk Brodaty ze swoich posiadłości przekazał Cystersom 100 wielkich łanów lasu. Dzięki posiadanemu uposażeniu mnisi mogli z powodzeniem prowadzić dalsze prace budowlane i organizacyjne dla potrzeb opactwa.

Gospodarka zakonu

O Cystersach bezspornie można powiedzieć, że byli mistrzami w średniowiecznym sposobie prowadzenia gospodarki rolnej, czy nawet w szeroko rozumianym i dostępnym jak na owe czasy przemyśle, szczególnie jest to widoczne na terenach Europy środkowo-wschodniej, gdzie nie posiadali zbyt dużej konkurencji. Zadania wynikające ze ścisłego przestrzegania Reguły św. Benedykta zapisane były praktycznie od początku istnienia zakonu w tzw. Exordium Cistercii, w którym to dokumencie określono, że mnisi mają się utrzymywać z własnej pracy ręcznej, z uprawy roli, hodowli zwierząt, ale tylko takich, które przynosiły pożytek. Filozofia pracy fizycznej u Cystersów odrzucała przyjętą w średniowieczu strukturę społeczną, a przez wykonywaną wspólnie pracę chciała te podziały zniwelować.

Sukces w rolnictwie zawdzięczali wypracowanemu systemowi tzw. grangii czyli rolnych gospodarstw nastawionych na konkretną gałąź rolniczą. Tego typu majątki musiały być pierwotnie zakładane w odległości jednego dnia drogi od domu macierzystego. Różnorodność obszarów należących do zakonu miała bezpośredni wpływ na rodzaj prowadzonych upraw czy hodowli. I tak np. jeśli chodzi o opactwo henrykowskie takim przykładem było gospodarstwo w Muszkowicach k. Henrykowa, gdzie prowadzono hodowlę kilkuset owiec. Pozwalało to na zapewnienie opactwu odpowiednich dochodów za równo jeśli chodzi o handel mięsny (Cystersi nie spożywali mięsa) jak i wsparcie warsztatów tkackich i wyszywanie szat zarówno dla mnichów jak i pewnie dla lokalnych mieszkańców. Hodowla zwierząt miała znaczenie także ze względów na wytwarzanie materiału piśmienniczego czyli pergaminu. Tak wyspecjalizowane folwarki zarządzane centralnie przez klasztor mogły zachować równowagę i wpływać na regionalną gospodarkę i rozwój tej części kraju.

Hierarchiczna struktura zakonu Cystersów także odgrywała wielkie znacznie, gdyż dzięki temu następowała wymiana intelektualna i techniczna w klasztorach, gdyż zakonnicy przekazywali innym swoje odkrycia i rozwiązania jakie wypracowali, chociażby z pracami w warsztatach czy przy uprawie różnych odmian zbóż, warzyw, owoców czy winogron w różnych klasztorach Europy. Jeśli chodzi o Henryków wiemy, że mnisi założyli stawy rybne, browar, warsztaty tkackie, pewnie także kowalskie gdyż, potrzebne były odpowiednie narzędzia rolnicze. Wiemy o piekarni i młynach. Wspomniana została powyżej także cegielnia wytwarzająca cegłę potrzebną do budowy kompleksu klasztornego.

Wczytując się w dzieje zakonu można zauważyć, że Cystersi w wielu swoich konwentach, szczególnie tam gdzie występowały złoża naturalne szeroko przystępowali do eksploatacji kamienia, gliny, ale też węgla, soli, rud żelaza i innych kopalin. Znane są przykłady wytwarzania przez Cystersów gipsu i innych materiałów z wydobywanych surowców. Z danych pozyskanych z archiwów zakonnych ze Szwajcarii wiemy, iż Cystersi prowadzili praktycznie seryjną produkcję cegieł, płytek podłogowych i glazury na potrzeby klienteli świeckiej szczególnie lokalnych możnowładców tworząc w ten sposób regularne przedsiębiorstwa. Do tego typu przemysłu ciężkiego należy dołożyć także huty szkła i żelaza np. w Morimond, który to klasztor był macierzystym domem dla Henrykowa.

Bliskość klasztoru w Henrykowie do większych miast szczególnie Wrocławia a w późniejszym czasie także do stolicy księstwa ziębickiego, do Dzierżoniowa, Świdnicy czy Strzelina, a zatem do miast znaczących pod względem handlu i szlaków komunikacyjnych powodowało założenie w nich stałych domów tzw. kurii czy dworów miejskich, gdzie przechowywano i przeznaczano na handel wszelkie wyroby. Tego typu obiekty znane są już w XII wieku na terenach Niemiec, i zapewne ta drogą zostały wprowadzone na Śląsk. Dzięki takiemu rozwiązaniu rządcy miast włączali Cystersów w sieć handlową i gospodarczą miejscowości zapewniając mieszkańcom i nabywcom zaspokojenie swoich potrzeb życiowych z jednoczesnym zapewnieniem wzrostu zamożności i rozwoju ekonomicznego lokalnych społeczności.

Polskie zdanie

Interesujące są zawarte w Księdze henrykowskiej ślady polskości. Zamieszczono w niej spis około 120 swojsko brzmiących nazw miejscowych oraz ich krótkie historie, a także zapisano tam po raz pierwszy zdanie w języku polskim. Oryginalny cytat z Księgi Henrykowskiej zawierający to właśnie zdanie polskie, w łacińskim zapisie brzmi następująco: Bogwali uxor stabat, ad molam molendo. Cui vir suus idem Bogwalus, compassus dixit: Sine, ut ego etiam molam. Hoc est in polonico: Day, ut ia pobrusa, a ti poziwai.

Co w polskim obszerniejszym tłumaczeniu tego fragmentu z polskim zdaniem znaczy: „Gdy zaś tam przez pewien czas przemieszkiwał (Bogwał Czech), pojął za żonę córkę jakiegoś kleryka, chłopkę grubą i zupełnie niezdarną. Lecz trzeba wiedzieć, że za owych dni były tu w okolicy młyny wodne ogromnie rzadkie, przeto żona tego Bogwała Czecha stała bardzo często przy żarnach mieląc. Litując się nad nią mąż jej Bogwał mówił: 'Sine, ut ego etiam molam' – to jest po polsku: Day, ut ia pobrusa, a ti poziwai, czyli 'Daj niech ja pomielę, a ty odpocznij'. Tak ów Czech na zmianę mełł z żoną i często obracał kamień tak jak żona. Co widząc sąsiedzi, chociaż wówczas nieliczni, nazywali go Bogwał Brukał i stąd pochodzi, że całe jego potomstwo nazywa się Brukalice".

To polskie zdanie zostało zapisane w 1270 roku i należy do najstarszego zapisu, pierwszego pełnego zdania w języku polskim. W starszych dokumentach, na przykład w tzw. Bulli protekcyjnej papieża Hadriana IV dla biskupstwa wrocławskiego z 1155 roku, mamy również zapisy polskie różnych miejscowości, ale w odróżnieniu od zapisu z Księgi Henrykowskiej są to tylko same nazwy, bez żadnej historii. Są też niektórzy językoznawcy, którzy wymieniają nieco starszy okrzyk w języku polskim księcia Henryka Pobożnego na polu bitwy z Tatarami pod Legnicą: „Gorze nam się stało" z 9 kwietnia 1241 roku. Ale te słowa wypowiedziane przez księcia zapisał dopiero Jan Długosz w swym dziele Historia Polonica 200 lat później. Niezwykłość tego polskiego zdania zapisanego w Księdze Henrykowskiej polega również na tym, że łączy się z kilkoma ważnymi wątkami wielokulturowymi. Otóż pierwszą księgę kroniki z interesującym nas zdaniem polskim napisał po łacinie opat Piotr – Niemiec z pochodzenia. Odnotowane zaś zdanie w języku polskim wypowiedział Bogwał Czech do żony Polki. Tak więc mamy tu cztery wątki kulturowe – niemiecki, łaciński, czeski i polski (za: J. Pater, Pierwsze polskie zdanie, „Nowe Życie" nr 5/2020).

Strona z zapisem pierwszego zdania w języku polskim, wiersz dziewiąty od dołu
Strona z zapisem pierwszego zdania w języku polskim, wiersz dziewiąty od dołu